Archiwum 04 lutego 2010


O żesz Ty..Orzeszku..
Autor: kumcia
04 lutego 2010, 12:54

Mało jem..
Późno chodzę spać..i równie późno wstaje.

Zaczęłam biegać po schodach- przejaw jakieś aktywności fizycznej z mojej strony. W końcu.

Nawet zaczęłam się uczyć.

( 8h-w oczekiwaniu na egzamin i nie wejście na niego z powodu późnej godziny, zamknięcia uniwerka = istne szaleństwoBo mi się wydaję, że co sesja to gorsza..

I tak o to sobie jestem- i jakby by mnie zarazem nie było :P ;)

A ostatnio praktykuje 'denerwowanie' mężczyzn mojego domu- w końcu trzeba sobie jakoś czas umilić :D. A po za wytyczyłam sobie cel- nauczę ich wyrzucać zużyte rolki papieru toaletowego- ambitnie- się wie :D

Bym zapomniała. Całkowicie.

Z A. przypomniały nam się pewne wakacje, kiedyś tam, za gówniarza. Kiedy to dwóch panów poznanych przez internet odwiedziło nas. Postanowiłam odnaleźć M. Ha. czasem te portale społecznościowe bywają przydatne. Odnalazłam. Zapytałam co słychać. Poprosił o nr tel. Trzy dni mi zajęło podjęcie decyzji. Odezwała się we mnie ta dziewczynka z tamtych wakacji, i pewne obawy. Ale przecież ja nie ta, on nie ten.. i nie ten czas. Przez tyle lat wiele się wydarzyło, wiele się zmieniło. A to,że kiedyś on coś do mnie..pss.. przeminęło z wiatrem.

Rozmowa. Po takim okresie- dość swobodna. Ja nie skrępowana. Czasem cisza. I nagle padły słowa : coś o spotkaniu, może wspólnych wyjeździe, a nawet bym rzekła, że zaproponowano mi lekki sponsoring wakacyjny. Szok. Lekkie przerażenie. Zaczęłam się śmiać, skomentowałam " nie wymyślaj mi tu głupot " :P

Teraz doszłam do wniosku, że jawnie on się ze mnie nabijał ;) O żesz Ty...;) Zły M. zły.... :P